W szoku jestem ponieważ :
Kwitnącą glicynię widziałam jedynie na obrazkach,
Świadoma byłam, że glicynie kwitną dopiero jako siedmiolatki, kupiłam więc trzyletnią ale, żeby zakwitła w sierpniu nowe przyrosty muszą być obcinane a ja niestety obcinać jej nie umiałam. Stałam z sekatorem i po chwili medytacji machałam ręką :)) Coś jej widać dobrze jednak ucięłam ;)
Mama ma glicynię od dawna, tnie żeby jej domku nie zarosła i…ani kwiatka w życiu nie widziała oprócz tych u mnie kilka dni temu :)) Ja raczej przyzwyczajałam się do tej myśli, że moja glicynia z tych raczej liściastych…
A tu idę sobie po ogrodzie – jak zwykle sekator zgubiłam – błądzę wzrokiem głównie po trawniku i jakoś mi się pozezowało w górę…aż mnie zamurowało jak na wysokości 3 metrów dojrzałam zwisające kiście :))
Na razie 1/3 pąków rozwiniętych, reszta w zarodku, główne badylki z pąkami i kwiatami na wysokości 3 metrów :)
Wszystko co pożera nektar skupiło się w ogrodzie na tych kwiatach, a zapach jest bajeczny! Chyba kwiatki miały być fioletowe a nie pstrokate, ale kto pamięta jaki kolor glicyniowych kwiatków kupił kilka lat wstecz :)
Taki news, że musiałam się podzielić :)
Zakwitła :)
Też mi się marzy kaskada kwiatów ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
A masz to coś co ją produkuje ? ;)
UsuńJa tam życzę i Tobie i sobie i wszystkim tej kaskady :)
Pozdrawiam serdecznie :)
gratuluję! moja glicynia też ma kaprysy. Ciągle obmarza i odbija od korzenia więc kwiatów nie ma. Myślałam, że w tym roku, po łagodnej zimie będzie lepiej, ale figa. Chyba ją wytnę.
OdpowiedzUsuńDaj jej spokój :) Moja nie wiem jeszcze czy ma kaprysy, póki co książkowo po 7 latach zakwitła :)
Usuńsuper !!!! chyba i ja muszę glicynię nabyć żeby domu nie malować ihihihihi a swoją drogą piekna jest !!! pozdrawiam słonecznie ..
OdpowiedzUsuńSuper pomysł, u mnie przy szopce rośnie, żeby nie tynkować ;)
UsuńBardzo lubię. Mam fajne zdjęcie 'zatopiona' prawie w tych kiściach:)
OdpowiedzUsuńŚwietna wiadomość:)
OdpowiedzUsuńZamierzam posadzić glicynię u siebie i może też się uda zobaczyć kwiecie:)
Miłego dnia:)
He, he, też tak mam, żal mi ciachać, kiedy coś tak ładnie samo rośnie... :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam glicynię, ależ musisz mieć tam wesoło z brzęczącymi :)
OdpowiedzUsuńUściski :)
Szczęściara z Ciebie...no to padłam z zazdrości. O glicynii marzę od kilku już lat i też jak Ty podziwiałam te obłędne kwiatostany tylko na fotkach. W dodatku nastrój mi psuje fakt, że marne chyba mam szanse, bo na Kaszubach klimat ostry a mój kawałek ziemi to piękne (bo piękne), ale wichrowe wzgórze :/
OdpowiedzUsuńale już kombinowałam jak tu jakiś zaciszny zakątek zmanipulować, żeby to cudo spróbować jednak zasadzić. Ty mi koniecznie daj namiary. Bo może miałaś szczęscie nabyć sadzonkę z jakiegoś cudownego źródła. Chyba, że po prostu masz tzw. "rękę" do roślin... czego ja niestety jeszcze nie zdołałam wyczaić u siebie :(
Penelopa dopiero od 4 lat mam pewne źródło pozysku roślin, ale czy tam kupiłam glicynię a nie np. w supermarkecie budowlanym, tego nie pamiętam. Sprawdzę jutro czy ostała się jakaś etykieta na niej i dam znać.
Usuńmoją właśnie dwa dni temu ...sucha wyłamałam...buuu....ale dwa lata temu i w zeszłym roku zakwitła..tfuuu tfuu..na psa urok:))
OdpowiedzUsuńCzemuś ją Qrko zasuszyła ? ;) U mnie podobny los spotkał kilkuletnią Magnolię :(
Usuńhihihihi...moze za często koło niej siadłam:)))) jak zobaczyła takie tłuste babsko postanowiła się zasuszyć!!!!
UsuńTo wspaniale, ja własnie dlatego nie sadziłam glicynii, bo słyszałam jakie moga byc perypetie z kwitnieniem, fajnie,że Cię zaszczyciła kwiatem:))
OdpowiedzUsuńSłyszałam ,że ta piękna roślina jest bardzo kapryśna i czasami nie kwitnie przez lata ,
OdpowiedzUsuńtym bardziej powinna Cię duma rozpierać ,że to właśnie Tobie postanowiła sprawić tą przyjemność i obdarować Cię ślicznymi kwiatami :)
Gratuluję i pozdrawiam.
Glicynię znam, piękna jest.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam : )
Przypomniałaś mi , że w takiej hurtowni gdzie kupujemy jedzonko dla ślimaków, każdy jeden przychodzi z listkiem i mówi : mam takie coś, poproszę nawóz :) Mnie czasami też dopada i raz nagle krzewuszki nie znam, raz trzmieliny innym razem pęcherznicy albo coś :)
UsuńTo tylko tak apropos mi się skojarzyło :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Wspaniała, zazdroszczę :))
OdpowiedzUsuńKciuki za nią trzymam, i za siebie, znowu przyjdzie sierpień i medytacja jak ciąć ;)
UsuńPrzecudna! U mojej Mamy glicynia opanowała całą południową ścianę domu; ma łodygi grubości ramienia... a kwitnie po prostu obłędnie ;-)
OdpowiedzUsuńTo głupie, ale Mama trochę ma jej dosyć... przeraża Ją jej ekspansja. Przygarnęłabym z otwartymi ramionami ;-)
Nie opowiadaj...z pewnością nie da się jej przekopać do Ciebie :) U mnie rośnie na południowej ścianie, w najbardziej zacisznym zaułku o ile mam coś takiego ;) Bo działka u mnie jak komin :) Ale polazła sobie na północ, będziemy ją jakoś próbowali z powrotem przytwierdzić na południowy-zachód :)
OdpowiedzUsuńMoja też spore łodygi, z pewnością grube jak moje chude ramię ale puściła dużo badyli od korzeni i te też zakwitły, zastanawiam się, czy ich nie przygiąć do ziemii, może by puściła korzonki ? Niechcąco tak co chwilę mi się coś ukorzenia, nawet hortensja pnąca ;)
A ile lat ma glicynia Twojej mamy? Tak pytam, żebym była uprzedzona o tej ekspansji ;)
OdpowiedzUsuńPo prostu cudowna .....Mi się nie przyjęła.....Pozdrawiam pa....
OdpowiedzUsuńNiepojącące ślecie wieści o własnych doświadczeniach z glicynią... proszę się wypowiedzieć, gdzie Wasze "delikwentki" zostały posadzone - miejsce słoneczne, zaciszne, strona południowa, czy zachodnia, wietrzna itp ? W jakiej glebie i czy nawoziliście ją czymś ?
OdpowiedzUsuńU mojej już pełnia kwitnienia, jutro postaram się zrobić zdjęcia, a także moim zeszłorocznym okazom azalii wielokwiatowej, które już szaleją i są prawie w pełni kwitnienia oraz...nowego okazu do ogrodu, czyli mini rododendronka ;)
Mam nadzieję do jutra i piszcie :)
świetnie tutaj u Ciebie :)
OdpowiedzUsuń