środa, 3 września 2014

fotel klubowy




ramka fotel klubowy

Marzyłam, by mieć dwa a pomiędzy nimi stolik na niklowanych, krzyżakowych nogach. Póki co upolowałam na szrocie pojedynczy egzemplarz, który w opłakanym stanie cicho stał sobie w kąciku. Od razu wiedziałam jaki nadać mu wygląd, co przy samym wykonaniu okazało się dość karkołomnym wyczynem, ale całość prezentuje się zadowalająco :)

na blog1

Jak widać na zdjęciu poduszka siedziskowa to monolityczna bryła a w moim zamyśle było uszycie takiego pokrowca, by wizualnie “odchudzić” to miejsce – coś na kształt tego fotelika:

fotel klubowy
( okadirect.com )


na blog2

Nie byłabym sobą, gdybym nie wcisnęła falbanki nawet do pokrowca na fotel ;)
Szycie dosłownie na modelu…przymiarka za przymiarką, szpilowanie, zaznaczanie flamastrem a co udało się ukroić w odmierzonym kawałku od razu na wykończenie na overlock. Oczywiście wszystkie operacje doprowadziły len do krańcowego wymemłania za czym do końca nie przepadam :))

na blog3


na blog4


na blog5



na blog6



na blog7



na blog8


na blog9



na blog10


Fotele klubowe to wdzięczne i solidne meble posiadające wadę w postaci niezbyt modnej sukienki :)) Mam nadzieję, że udało mi się pokazać, że to wada, którą można z powodzeniem wyeliminować.
W sesji udział wzięła także poduszka “Marton” z kolekcji Clarke & Clarke dostępna w www.emeison.com

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, niedługo pokażę przemianę kolorystyczną kuchni.
Lambi.

44 komentarze:

  1. Fotel wyszedł Ci przepięknie !!!!!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz fotel wygląda przepięknie !!!! Nie mogę wyjść z podziwu jak pięknie uszyłaś ten pokrowiec :) cudny jest !
    Pozdrawiam




    OdpowiedzUsuń
  3. O tak-zdecydowanie udało Ci się to pokazać-fotel w pokrowcu stracił co najmniej połowę swej "ciężkości" :)
    ps. a jak tam plany wyjazdowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjazd odwołany, za dużo pracy ale co się odwlecze jak mówią... :)

      Usuń
    2. no to prawda :) ale podobno tam leje więc nie ma co żałować :)
      z drugiej strony zawsze można na weekend z tanimi lotami gdzieś zaszaleć ;)

      Usuń
  4. Fantastyczny pokrowiec z ciekawym dodatkiem - falbanką! Teraz fotel wygląda rewelacyjnie!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda po tym liftingu świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wadę cudownie zamieniłaś w zaletę i to piękną :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie, to len? też się przymierzam do podobnych, ale mam fotele z lat 70 i raczej muszę zrobić obicia :)
    Sesja miodzio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, len, ale miękki i bardziej z gatunku pościelowych, niż obiciowo-dekoracyjnych chociaż mocny i o gęstym splocie. Kolor ma nietypowy jaśniejszy od klasycznego naturalnego lnu, chociaż to też kwestia względna, ponoć tylko u nas len naturalny ma zabarwienie brązowe gdzie indziej właśnie szarawe :)
      Jakbym wzięła taker w ręce to obiłabym w pół dnia, jednak wolałam zdejmowany pokrowiec :)
      Mam nadzieję, że pokażesz efekty.
      Dziękuję Reniu :)

      Usuń
  9. Cudna przemiana! Ah, żeby tak umięjętności krawieckie spłynęły na mnie podczas snu np :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszko, JOB mi się przypomniał ;)

      Usuń
  10. Bardzo ładnie wyszło. Twoja wersja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Pozdrawiam z Małego Szpicherka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Misterna robota! Wyszło idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe, że nikt nie zauważył, że wcześniej fotel miał charakter a po przerobieniu upodobnił się do tysiąca podobnych mebli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneto, a gdzie podobny do tysiąca jak przecież ma falbankę z tyłu! :)))

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  13. Dziękuję Wam za odwiedziny i tak wiele miłych słów. Ja widziałam w tym foteliku potencjał i z tego powodu go kupiłam, nie tylko dlatego, że miał okazyjną cenę. Piszę to dlatego, że pokazywanie takich przemian to dodawanie odwagi innym w sprawdzeniu własnych, być może ukrytych talentów. Skoro zawsze udawało ci się wbić idealnie gwóźdź w ścianę może masz tapicerski talent? Kto wie?

    Pozdrawiam Was serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  14. "Before" też miał swój urok, gorzej z komunistycznymi tapicerkami - to dopiero grzmoty. Pięknie go ubrałaś i praktycznie - wystarczy zdjąć i przeprać - tego mi w "stałych" tapicerkach brakuje. Moje dzieciaki skutecznie wcierają jedzenie w obicia, maniera nie do wyleczenia. Muszę kupić sofę z wymiennym okryciem. Len - cudny i ta zalotna falbanka fiu fiu ;-) Poducha także - ale to już kiedyś chwaliłam, że towar z najwyższej półki.
    Uściski ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam teraz w planach zakup roll on arm sofy i hmm dylemat właśnie z pogranicza Twojego. Ale na takim modelu nie jest możliwy pokrowiec a znowu w czymś narzuconym straci formę i będzie wyglądała cudacznie :)) Do Ciebie Bestyjeczko też by pasowała ach!
      Dziękuję i ściskam :)

      Usuń
    2. Ach! Masz rację ....i to jeszcze żeby była w "blue velvet" (w moim przypadku)....Uwielbiam takie sofy! My z mężem chodzimy koło tematu, zastanawiamy się nad kompromisem, w rachubę wchodzi np.: Ektorp (rozkładany, bo można położyć gości i wymienić pokrycie, a forma rustykalna do zaakceptowania). Ale tak naprawdę marzy mi się np. taki "Norfolk" z Modalto.
      Można też przebidować najgorszy okres, kiedy dzieci najbardziej dewastują i za parę...naście? lat szarpnąć się na marzenie (a goście będą spać na materacu) hyhy.

      Usuń
    3. Bestyjeczko Norfolk to mój nr1! Zobaczymy jak będzie, póki co czekam od nich na maila. Raczej nie w głowie mi kompromis, rozkładanej nie potrzebuję, a co za różnica co kot będzie drapał? Niestety to bardziej mój dylemat :)) Mogliby już wymyśleć tkaninę kocio-odporną ;) Z początku o szezlongu myślałam, a teraz stawiam na dwa klubowicze, Norkfolka i stolik z krzyżakiem. Czyli się starzeję :))
      Jak juz ogarniesz wszystkie kąty to i dla gości znajdziesz miejsce :)

      Usuń
  15. Tak, to oczywiste, że fotel miał charakter. Nie został jednak charakteru pozbawiony. Po prostu zmieniony. I mi się podoba w nowym ubranku. W dodatku ta falbaneczka na plecach. Coś pięknego. Tak juz mamy, że potrzebujemy odmiany. Widzę to sama po sobie. Po okresie ciepłych barw chcę spokoju... (może to kwestia wieku, hihi) Ale nie powiedziane, że za jakiś czas nie zatęsknię to bogatszej palety.
    U mnie pracownia nieczynna... a dokładnie jej brak. W ziemi robię...a efektów wciąz nie widać. Dla urozmaicenia w piwnicy w stolarza się bawię...A chciałabym już usiąść do maszyny i poszyć podobne ubranka ;)
    Uściski przesyłam z Kaszub :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością widać droga Penelopo, może chociaż mały kawałek pokażesz? Ciekawa jestem co tam wyrabiasz ;) Poza tym w ziemii nie dłubie się zimą, a ta chyba do nas powoli zmierza, mam nadzieję, że nadrobisz szyciowe zaległości :))
      Ściskam również :)

      Usuń
  16. cudnie,chcę też ale nie wiem gdzie kupić taki len

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o kontakt mailowy, dane mailowe na blogu lub na FB, coś zaradzimy :)

      Usuń
  17. Jasne, same pochlebstwa, bo konstruktywnych ale nieco krytycznych uwag się nie akceptuje. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady proszę. Blog ma moderowane komentarze i gdyby w tym miejscu nikt nie mógłby wyrazić krytycznej uwagi zapewne te komenarze w ogóle nie zostałyby opublikowane. Osobiście nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce jak zdrowej konkurencji. Potrafię zaakceptować nawet podpisywanie się jako Anonim, jeśli nie ma się odwagi kontruktywnie krytykować będąc zalogowanym. Pozostaję jednak zdziwiona z jakiego adresu IP zostało to napisane...

      Usuń
  18. What a metamorphose! You made a beauty!!! Great work, great look!
    All my best from Austria
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! I'm glad you like my linen armchair cover :)
      Best regards Elisabeth :)

      Usuń
  19. Jasne, po prostu chciałam wyrazić swoje zdanie, nieco odmienne od innych i miałam wrażenie, że nie zostało zaakceptowane, bo nie pasowało do reszty. Zwracam honor, bo widzę, że jednak zostało zaakceptowane. Mnie osobiście fotel podobał się bardziej we wcześniejszej wersji, ale doceniam kunszt Twojej pracy. Masz rację, falbanka nieco go odmieniła. I jak słusznie zauważyła Penelopa, może raz potrzebujemy odmiany w jedną a raz w drugą stronę. Ja jak na razie pozostaję jednak przy swoim zdaniu. Uważam, że ten ciężki charakter mebla i wzory na tkaninie były uzasadnione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. A jak zechcę odmiany to ściągnę pokrowiec :))

      Usuń
  20. Wiesz nawet gdybyś przykleiła na środku różowe piórko byłoby okej -bo to Twoje krzesło i sukienka na nim .Masz prawo do realizacji swojej wizji .Dzięki tej 'sukience-'obraz jest spójny i fajnie komponuje się z resztą.Pełna klasa i urok.!!Usciki-aga '

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz myślę o tym, czemu w domu mam wszystko ale ani jednego różowego piórka ;))
      Ściskam Aga :)

      Usuń
  21. Moim zdaniem fotel w sukience wygląda rewelacyjnie. Odszycie idealne :) jestem pod wrażeniem :)
    pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie barwa lnu i kształt pokrowca pasują idealnie. Mebel ma wpasować się w nasze prywatne upodobania i styl wnętrza. U Ciebie fotel ma swoje miejsce:) A tak z innej beczki, to cieszę się, że trafiłam do Ciebie i czuję, że pozostanę na dłużej. Pozdrawiam ciepło. Ania.

    OdpowiedzUsuń
  23. Śliczny jest i tyle :) nic bym nie zmieniała. Obszycie musiało Cię kosztować wiele cierpliwości! A i poduszka na .... po prostu bajeczna!

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj oglądam Twoje pracę i nie mogę uwierzyć, że masz takie zdolności. Wszystko jest takie śliczne. W wolnej chwili zapraszam Cię do siebie http://nostalgicznyzakatek.blogspot.com/ pozdrawiam cieplutko Kaśka

    OdpowiedzUsuń