piątek, 20 sierpnia 2010

Kici-kici a won Ci !

Z nerwów zapowietrzyło mnie tak, że nie wiem co z tej pisologii dzisiejszej wyjdzie. W każdym razie ja powoli wychodzę z siebie...  na dodatek powinnam chyba  bardziej zderzyć się z drzwiami gminy, niż pisać na blogu do skur... którzy  nawet internetu nie mają. Jedynie zakute łby  ze średniowiecza rodem!
Adin, dwa, tri... 
Ja naprawdę jestem osobą zorganizowaną, skoncentrowaną na celach i jest ich dużo... czasami nawet jestem zła, że za dużo. Mebluję sobie życie sama od dawna i prezenty lubię od ludzi życzliwych i przemyślane, a nie w postaci podrzucania kocich miotów! Obecnie  ilekroć ruszę się z domu - wracając widzę uroczy obrazek małych, dzikich, zapchlonych , brudnych i głodnych - a tym samym wrzeszczących w niebogłosy - kotów bezczelnie i bezpardonowo wrzuconych mi za płot. Jest to kłopot i dla mnie i dla tych maluchów. One do mnie nie podejdą, bo życzliwy, krórym się przytrafiły nie zadbał o to, by były nauczone ludzkiego zapachu... nawet czając się przy misce mleka trzeba być zaopatrzonym w bardzo grubą rękawicę, inaczej kontakt z takim kotem grozi bolącą i babrząca się raną! Poza tym moje koty są tak wyczulone na obce, że mam zadanie z wieloma niewiadomymi i prawie niewykonalne... Ciekawa jestem na co liczył ten, który ostatnio piznął nam trójką rudzielców? Z góry wiem, że na nic... Otrzepał rąsie z resztek pcheł i do widzenia - po problemie. Gdzie odpowiedzialność? Kastracja? Weterynarz? Poniosło mnie - to pytania rzucane w próżnię. Lepiej komuś sprzedać problem.
Ludzie potrafią być bardziej okrutni od diabła!
 Ja powiem tylko w imieniu mojej wsi - gmina powinna im zabrać wszystko, łącznie ze zwierzętami i uprawnieniami do głosowania.
Nie chcę i nie mogę zaniedbywać tego co mam kosztem tego co ktoś mi wrzucił na karb zwalnijąc się jednocześnie z obowiązku moim kosztem. Tanim i płytkim. Głupim, bezdusznym i bezmyślnym. Nawet zabawki można zamiast wywalić oddać komuś, kto naprawdę się z nich ucieszy, ale zwierzę potraktować jak zabawkę, pozbawić matki, która karmi i myje i walnąć komuś za płot - szczyt premedytacji! Można było z matką, ale wieśniak wie, że matka z małymi w zębach wróciłaby na swoje... Nie jestem schroniskiem i naprawdę głupio mi było dzisiaj prosić męża, żeby przy okazji zakupów zahaczył o weta i kupił F na pchły, bo jak patrzę na to rude co okupuje schody to mam wrażenie, że zaraz bez krwi zostanie...
I dlaczego to mi ma być głupio ?

Nawet dwulatkowi lampka świeci pod sklepieniem, że to jeść potrzebuje...

Misiek za każdym razem wykazuje wyrozumiałość, czasami resztkami pokładów sił...


i tylko marzy, kiedy znów walnie się spać do solarium:)


Wyrzuciłam i jakoś mi lepiej... Miśka mina rozwala mnie za każdym razem. Zmykam, weekend i potem ciężki tydzień przede mną, łącznie z ważnym egzaminem!
P.S. Nie cierpię na daltonizm, zdjęcia rudzielca nie ma z prozaicznego powodu, że znudziło mi się "cykanie" na siłę, a do Rudzielca mam stosunek obojętny ponad miarę, Pratel na robaki zeżarł, na pchły psiknęłam, żarcie ma, a jak ktoś ma ochotę podrzucić komuć małe koty niech pomyśli czy nie zapisać się najpierw do psychiatry albo wypisać z KRUS'u.
Życzę miłego weekendu 

44 komentarze:

  1. Mimo, że się złościsz, karmisz te małe zaropiałe bidule :-) Masz kawał serducha.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko ze trafił do ciebie, ma szanse na przezycie. A to duzo. Ja sama mam podobny problem chociaz do mnie przychodza duze glodne chude koty, ktorych nie mam sumienia dalej głodzic. Co ciekawe, wszystkie mają obróżki, czyli właścicieli. Zamiast obróżek mogliby im kupić środek na robaki albo pchły... albo chociaż nakarmić... ech szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie bedę tego komentowac bo zaraz cos mi sie zagotuje w środku... mam nadzieję, ze ten potwór dostanie ciężkiego rozwolnienia za karę... jedno co tylko w tym dobre to ze nie utopił...
    pewnie gdybym miała dom tez by mi tak wszystko podrzucali, bo ja zawsze przygarniam i ratuję... dobrze, ze biedactwo na Ciebie jednak trafiło...
    a ja marze właśnie o rudej kotce i namawiam intensywnie M. na kotę, tylko niestety to alergik i ciężko go przekonać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem krótko- tylko w mordę dać. Ciekawe jak taka menda śpi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lambi, właśnie dziś jadę w odwiedziny do osóbki które niestety nie na własne życzenie kocie schronisko posiada (sztuk 9, no chyba że od czasu mojej ostatniej wizyty coś przybyło).
    Ludziska okrutni, wiedzą że K. się ulituje to pod plot i po problemie...a może problem dopiero się zaczyna!

    Zerknęłam poniżej i ukłony w Twoja strony przesyłam, a myslałam że tylko mi takie pomysły do głowy przychodzą by osiedlić się w stodole(nawet na oku taka jedna mam).
    Powodzenia na tych tajemniczych egzaminach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz wielkie i dobre serducho Dorotko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mario Par - nadal mam nerwa, bo proceder jak znam życie będzie trwał nadal. Nawet nie wiesz ile razy budzi nas w nocy miauczenie kota wrzuconego przez okno do piwnicy:(
    Monique- niby obróżki gumowe są "na pchły", ale co za kretyn zakłada je kotom ganiającym po dworze? Przez coś takiego kot może zaczepić się o gałąź albo zwyczajnie przegrać walkę ( jak wiadomo koty się tłuką )
    Ushii - oby to rozwolnienie miał już do końca życia! W takim razie mogę Cię pocieszyć, że ten rudy kawałek nieszczęścia to kocurek :)
    Kamilko - to ja chyba jestem większe schronisko:) W lecie to pikuś, moje łażą na polowania i czasami nie ma ich 2 dni, ale jak przyjdzie zima i to wszystko zacznie okupować parapety okiennie, nawet w dzień będę musiała włączać światło:) I dziękuję za ukłony:)
    Aagaa - ja po prostu nie mam wyjścia! Próbowałam kiedyś załatwić to gminnie i usłyszałam, że : to mój problem! Normalnie usiąść i płakać...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytalam i fakt ktoś postępuje niefajnie, powiedzialabym chamówa na całego ale z drugiej strony bardzo mi żal tych kotów, no bo co one są winne,że przyszlo im okocić sie u jakiegos wrednego pańska...

    OdpowiedzUsuń
  9. Trafilo mnie jak to przeczytalam. Gmina jest od tego zeby zajac sie nieczyimi zwierzetami, a nie osoba prywatna ! Gdzie weterynarz gminny?
    Gdzie akcja "antykoncepcja dla kotow i psow".
    Znalazlam wyjscie: te wszystkie zwierzaki proponuje zanosic w kartonie do gmniy i zostawiac im w korytarzu. W koncu dotrze, ze to jest ich problem a nie "Andzi za stara jablonka". Nie dawajcie sie brac na miekie serducho, bo kiedys wam zabraknie na chleb, a kot upolowana mysza nie nakarmi. Przerabialam ten temat z psami. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. ABily - one w ogóle nie są winne, że przyszły na świat... winni są ludzie, którzy z posiadania kota zrobili sobie tanią łapkę na myszy, a jak się "problem" rozmnoży to można go sprzedać takiej głupiej z miasta...
    Anellim - w gminie jakoś nigdy nie ma osoby za to odpowiedzialnej, zawsze będzie jutro haha:) Pomysł z pudełkiem nie jest głupi, tylko czy zanim ktoś się nimi zajmie nie zdechną z głodu? :)
    Najśmieszniejsze jest to, że jak wróciliśmy i zobaczyłam trzy rude kotki poszłam do sąsiadki - kamera jak diabli, więc bankowo musiała widzieć! - ale oczywiście nic nie widziała, za to dodała, że pewnie mi wrzucili, bo lubię koty! Chryste!

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumiem Cię doskonale .Niedawno przygarnęłam wałęsającą się kotkę.Nawet nie wiedziałam,że jest kotna i mam koci przychówek ( oprócz swojej kociczki i kocurka) w liczbie sztuk 6 razem z mamą 7.Ale do głowy by minie przyszło robić podobne rzeczy do opisanych przez Ciebie.sąsiadka podrzuciła mi pomysł jak się tego " pozbyć" bezboleśnie: Dasz Stachowi ( wsiowy usypiacz wszelkiego stworzenia) na piwo i będzie po kłopocie! O matko przeszedł mnie dreszcz.Mimo,że nie moje jakoś dam rade je wychować a potem oddam dobrym ludziom co kochają takich pchlarzy małych. Ech...

    OdpowiedzUsuń
  12. Biedne kocurki... Może odchowaj i na jakimś gumtree czy goldenline przeprowadź 'akcję adopcyjną'.
    Dobre masz serduszko, że się zajęłaś takimi niczyimi kotkami mimo złości i nadmiaru kociego futra :)
    Że też ludzie nie pomyślą, żeby wykastrować jak nie chcą małych... :/
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurczaki... Nie wiem co powiedzieć ale cześć ludzi powinno się chyba zamknąć w zakładach za takie bezmózgowie...

    OdpowiedzUsuń
  14. So sweet! I am in love with your adorable kitten and its mommy. I love her little black nose - aahh:-)

    Have a wonderful weekend!

    Jeanne
    x

    OdpowiedzUsuń
  15. Dopiero co przerabiałam to samo. A weterynarz w dodatku stwierdził, że kotki mają koci katar ( a te Twoje też mi niestety wyglądają na chore) i odradził zabieranie do domu, gdzie mam 2 swoje koty, bo to zaraźliwa zaraza. Na szczęście przyjęli je w schronisku, gdzie natychmiast dostały leki ( a ja się bałam, że mnie wyśmieją i każą je uśpić...) i mam nadzieję, że dochodzą do siebie.
    Pozdrawiam i podziwiam nie tylko za cierpliwość
    Marta z Lublina

    OdpowiedzUsuń
  16. wiesz - rozumiem Cię doskonale, nie będę pisać czemu i jak bardzo (...) Ludzie zwyczajnie nadużywają serca dobrych ludzi, którzy sobie radzą, Pan/ Pani X Podrzucacz nie myśli o tym , bo niezdolni są do perspektywicznego myślenia, wyprani z uczuć. A przecież kocia antykoncepcja istnieje, są tez inne sposoby planowania i kontrolowania kociego potomstwa. (...) Niby takie czyny w cywilizowanym świecie są karane , ale jak je teraz udowodnić?
    Zdjęcia są zjawiskowe i po nagłym oburzeniu- na widok kociąt - popłynęły łzy wzruszenia.


    *********************************************
    Moja Droga - jestem pod ogromnym wrażeniem poprzedniego posta. macie najprawdziwszy dom z duszą , odmieniliście go nie do poznania! Jest w nim coś niesamowitego. to coś trudne do nazwania, ale każdy od domu tego oczekuje...Ten dom żyje. Podziwiam Wasz wspólny trud w czasie tych przemian, podziwiam to, że wspólnie macie jego wizje, czuliście ten klimat pewnie od pierwszego wejrzenia , choć po drodze klimatycznie pewnie chwilami być przestawało. (obserwowałam kiedyś w realu podobną przemianę i wiążące się z tym trudy , właściciele uciekli na rok do miasta , po roku znów na rok i wreszcie skończyli swe dzieło z sukcesem i legenda w okolicy ) ... Dodam jeszcze , że to niezwykle rzadkie, by tak zgodnie od początku spojrzeć na mimo wszystko daleko idące plany - i iść za ciosem- prawda?

    Gratuluję Wam wspólnego przedsięwzięcia. Mało jest par, które zgodnie przechodzą podobne inwestycje i wysiłek wszelki z tym związany. Wspieracie się w tym jak sądzę i wspólnie patrzycie w ta samą stronę. To ważniejsze od cementu czy zapraw wszelkich , które raz po raz się wylewa . łzy i pot , uśmiech i rozpacz - są najlepszą zaprawą, najtrwalszą. Gratuluję raz jeszcze i trzymam kciuki za nadchodzący egzamin , daj znac szybciutko - jak poszło ???
    Uścisków serdecznych cały naręcz Wasze progi...

    OdpowiedzUsuń
  17. Podziwiam Wasz wspólny trud w czasie tych przemian, podziwiam to, że wspólnie macie jego wizje, czuliście ten klimat pewnie od pierwszego wejrzenia , choc po drodze klimatycznie pewnie chwilami byc przestawało. (obserwowałam kiedyś w realu podobną przemianę) ... I dodam jeszcze , że to niezwykle rzadkie, by tak zgodnie od początku spojrzeć na mimo wszystko daleko idące plany - i iść za ciosem- prawda? WAM SIĘ UDAJE . GRATULUJE

    OdpowiedzUsuń
  18. wybacz Moja Droga - napisałam do Ciebie przed chwilą bardzo bardzo długi komentarz - zniknął Juz go nie powtórzę, bo chyba nie potrafie . Zaczne jakby od poczatku...
    połakałam sie na widok kociąt, zaraz potem ogarneła mnie złość na takich X Podrzucalskich. Przecież istnieje kocia antykoncepcja, metody planowania i kontrolowania kocenia. |Ech!!!
    Zdjęcia rzuciły mnie na kolana, rozumiem Cie doskonale w tej kwestii i nie pytaj dlaczego...

    Znikneła olbrzymia część mojego komentarza i trochę się gubię...
    Wrócę więc jeszcze raz do poprzedniego postu. Jestem pod ogromnym wrażeniem wielkiej przemiany jaka dokonuje się w Waszym domu. Pochłania każdy post o nim, o Was i trzymam kciuki za dalsze etapy i remonty wszelkie. Gratuluje Wam przede wszystkim wytrwałości , tego, ze zatrzymaliście się w nim razem , że wspólnie patrzycie w tą samą stronę. Mam świadomość w jakich bólach zmienia sie każdy metr takiego domu . Obserwowałam kiedys w realu renowację podobnego majątku . Po pierwszym roku prac nowi właściciele uciekli do miasta . Potem wracali na lato i tak na dobre zamieszkali po latacch czterech. Teraz są tam bardzo szczęśliwi, a legendy o nich krążą w okolicy. Znalazł się też sąsiad z zachodniej granicy, który chciał kupic ocaloną perłę za zupełnie szaloną kwotę mimo otaczających posiadłość areałów nieskończonych liczbę. Nie sprzedali ani kawałka ziemi . Lecz Pan Niemiec podkreślała stanowczo, że chodzi przede wszystkim o dom i małą część działki.
    WAsz dom ma coś wyjątkowego w sobie, coś nieuchwytnego do opisania, dusza - której każdy w domu szuka. Jest prawdziwy , żyje...
    Gratuluje Wam tego wielkiego przedsięwzięcia życia ... Tego, że pewnie bardzo się na co dzień w tych pracach wspieracie . Pamiętaj - pot i wspólne czasem łzy - to najlepsza zaprawa , najlepszy cement...
    Ależ się rozpisałam, tak z serca jak widzisz - poruszona piszę... Choć to juz nie ten sam komentarz- to zakończenie będzie to samo - trzymam kciuki za Was na dalszym etapie prac, za Twój egzamin. Daj znać szybciutko - co i jak poszło...
    Uścisków moc serdecznych zostawiam w Twych progach

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tylko chciałam dodać, że te skurczybyki mają nosa i podrzucają do takich, co się zaopiekują... Myślę, że śpią znakomicie. I nie jest to moim zdaniem problem tak do końca gminy - dorosłych już się raczej nie wychowa, żadna akcja-kastracja nie pomoże... Przecież sami wiedzą, że koty (kotki) będą mieć kiedyś małe.
    Co do prawa głosu: zgadzam się całkowicie z tą utopijną ideą. Jak ktoś nie ma odpowiedzialności za kotki, to jak może mieć za cały kraj.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojej, wrażliwe z Was kobiety... ale wiedziałam o tym. Czasami tak jest, że jak się nic nie oczekuje to dostaje się wiele - tak jest teraz. Wywaliłam z siebie złość a w zamian dostałam pokrzepienie:)
    Gosiu - i tak zostałoby Ci to w głowie, psychiki wrażliwca nie da się oszukać, to tak jakbyś zrobiła to sama:(
    Żono Programisty - na zwykłym jedzeniu domowym będą, tylko dla psa kupuję karmę:)
    Marto - przeraziłaś mnie tym kocim katarem, ja mam trzyletniego syna! Kurka i jeszcze królik mi się drapie a Fiprexu nie można stosować u królików, niezły kanał, chyba jakaś dezynsekcja domu mnie czeka...

    Ivon - bardzo dziękuję. Nie często zdarzają się tak szczere i osobiste komentarze. Dzięki Tobie doszło do mnie, że my faktycznie ( ja i mój mąż ) jesteśmy jak koryto tej samej rzeki... Nic dodać nic ująć. Na tle ratowania ruiny ja rządzę a on cieszy się, że mu pięknieje - chyba podział sprawiedliwy ? ;)

    Piękne pozdrowienia dla Was, idę jeszcze narwać coś Kubusiowi:)

    OdpowiedzUsuń
  23. ...az sie we mnie cos zagotowalo...paskudy ci ludzie, bezduszne bezmozgowia!

    trzymaj sie moja droga!
    i mam nadzieje ze kociuchy domek znajda...

    OdpowiedzUsuń
  24. Saro, i ładnie i mądrze powiedziałaś!

    OdpowiedzUsuń
  25. Magdalenko - znajdą, jestem wieczną optymistką:) W zeszłym roku wszystkie znajdy pojechały do Wrocławia i mam nadzieję, że są kochane i mają się dobrze! Chociaż jak oddawałam to ręka mi się sama cofała hehe:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ręce opadają i brak słów na ludzką bezduszność.
    ...choć niestety znam i gorsze losy niechcianych kotków.

    OdpowiedzUsuń
  27. Lambi - też doskonale Cię rozumiem, choć mi szczęśliwie nikt kotów nie podrzuca, bo nie mieszkam w domu z ogrodem. Na działce sąsiedzi przerabiają podobny problem (w myśl zasady, że skoro maja już tyle kotów, to ten kolejny czy dwa róznicy nie zrobią!?) a później przypełza toto głodne i zapchlone do nas... żal stworzeń. ale odkąd zaczęłam pracę "z ludźmi" już niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć... dla większości zwierz w domu nie wymaga żadnej opieki poza miską mleka (po której nota bene ma chroniczną sraczkę brzydko mówiąc). weterynarz? z kotem do lekarza? recepta dla kota? jakas kocia antykoncepcja?? a nie wystarczy walnąć kilku tabletek anty- takich dla kobiet? najlepiej przeterminowanych i bez recepty? RETY! wielki szacunek dla Ciebie za to że dajesz tym niewinnym schronienie. niestety, jak głosi przysłowie: jak chcesz mieć miękkie serce - musisz mieć twarde siedzenie... spróbowałabym kotki przekazać schronisku, tam je wysterylizują i może takie maleństwa trafią do lepszych domów. coraz więcej też pojawia się prywatnych schronisk (dobrowolnych, nie przymusowych) i organizacji przygarniajacych zwierzaki, czasem mam wrażenie że jest ich więcej niż hospicjów... może to będzie dla Ciebie i tych maluchów jakaś pomoc. tymczasem trzymam kciuki za Ciebie i życzę więcej oleju w głowie sąsiadom... pozdrawiam!
    ps
    można tez podjąć próbę wtrynienia miauczka pani-kamerze:) przestraszy się, będziesz miała okazję zaznaczyć że sama też nie masz ochoty prowadzić schroniska i plotka po wsi sie rozniesie, że ta "naiwna z miasta" zaczyna się złościć;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak nic tylko takim ludziom oko podbić...ale Ty masz dobre serce i zaopiekujesz sie kociakami choć jak mówisz to powinna zrobić jakaś instytucja...nie rozumiem jak ludzie mogą robić takie rzeczy...Trudno to pojąć. Dobrze że TY tam mieszkasz:)pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  29. Dorcia .. psychiczni mają to do siebie że rzadko myślą .. wiesz o czym mówie prawda?... kochana jesteś i wielka! I wiem, że pewnie cię to nie pocieszy .. bo i tak sumienie cie zezre jak nie nakarmisz i nie odpchlisz .. ale moze ci troszkę lżej bedzie .. jak ktoś od nas bedzie potrzebowala kociaka to sie zgłosze kochana .. Causki przesyłam cieplutkie:** Juluś jaki wielki chłopak:) i kochany tak jak wy:))

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziękuję Ci za serce dla maluchów. Sama zaopiekowałam się czterema chorymi biedami.
    Zostały członkami naszej rodziny. Najstarsze są z nami już 9 lat.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. LAMBII,sytuacja schizofreniczna bo widomo,że dasz jeśc kotom i zaopiekujesz się ale z drugiej strony obawa,że to się może powtórzyc i sytuacja zrobi się patowa.Wiem na bank ,że kotów nie skrzywdzisz i co postanowisz-będzie dobrze."AUTORÓW" pomysłu nie skomentuje,praca z ludżmi pozbawiła mnie juz dawno złudzeń,dlatego z podatków wspieram schroniska dla psów i kotów "ludzkie" problemy.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. A "LUDZKIE PROBLEMY"-ZOSTAWIAM,chciałam napisac powyżej ale coś mi zjadło kawałek wpisu.

    OdpowiedzUsuń
  33. Kochane wpadłam na moment, choć jutro przede mną ciężki dzień...
    Oprócz wspomnianego egzaminu, od rana mam w domu... DEZYNSEKCJĘ!!! Cudnie brzmi, nie? Myślałam, że najgorsza zaraza tego lata to te piździelce komarowe baby, a okazuje się, że mamy inwazję pcheł... Prezentujemy obraz człowieka z ospą i drapiemy się niemiłosiernie! Nie muszę chyba nikogo zapewniać, że "podrzutki" nie były w domu - po prostu musieliśmy wnieść to na ubraniach. Koszmar po prostu, zważywszy że na wsi i tak dosyć robactwa... moje odwieczne pytanie do pająków: " co robicie w domu z moskitierami w krórym nie ma żadnej muchy?" nie robi na nich wrażenia, oplatają wszystko równo jak leci...

    OdpowiedzUsuń
  34. Izo, Aga, Edziu, Aniu, Moje Zacisze - nie mam wielkiego serca, bo koty nie zostaną. Nie mam bazy z wolontariatem biegającym od rana do nocy i zapewniającym im bytowe potrzeby. Nie potrzebuję kilkunastu kotów do szczęścia - wystarczy jeden.

    Inna kwestia to świadomość ludzka: kotka nie marcuje się w marcu - robi to na okrągło! Nawet mając małe i je karmiąć. Jeśli przyrost kocich miotów : 1 kotka x 4-5 kociąt 3 razy do roku daje min 12 kociąt z czego połowa przeżywa i reprodukuje, to mniemam, że bardzo szybko znienawidzimy koci ród! Sąsiedzi z Niemiec jakoś sobie z tym poradzili, wychodzi po raz kolejny, że u nas z myśleniem i przewidywaniem jest cienko...

    OdpowiedzUsuń
  35. No ba, nie dziwie się że się wściekasz - też by mnie ślak trafił. Nie ze wględu na podrzutki, tylko ze względu na debilizm ludzki! Ale wiesz co? Serce dobre masz kobitko, to Ci i Pan Bóg w... kotach wynagradza:) Buziaczki i uśmiechnij się, jutro będzie lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  36. łoj...to sie narobiło!!!! dobrze cie rozumiem,mimo że kociara jestem...co nie znaczy,że mam ochotę na tabun bezdomnych kotów!!!do niedawna miałam 2...ale jeden poszedł na spacer,co bywalo jego zwyczajem(a właściwie jej bo to kotka-jak wszystkie moje koty)..i już bidulka nie wróciła....ale 3-4 tygodnie temu"znalazłam" w ogrodzie kotkę...mimo usilnych mych starań nie dała się wyprosić...a teraz jak piszę:) własnie doprasza się pieszczot!!Nie miałam serca jej oddać,mimo,iż postanowiłam,że więcej nie chcę zwierząt...ale cóż,..trzeba było iść do wetwrynarza -sterylizacja,szczepienia itp...jakiez było moje zdziwienie,kiedy okazało się,że to 4letnia wysterylizowana kotka!!!!!!!!!!!O żesz ty!! no tak...sezon urlopowy (nikt jej nie szukał!!),,mam tylko nadzieję,że nikomu znów nie wejdzie w krew to kukułcze zajęcie.......człowiek jest gorszy niż świnia!!a przynajmniej taki pseudo-właściciel...pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja ostatnio taka biedę zaropiałą z krzaków wyjęłam, bo się nie mogłam patrzeć jak ślepnie na koci katar, wyleczyłam i znalazłam nowy dom. I wam się uda, tylko aż mi się ryczeć zachciało, jak zobaczyłam to małe, co żarcia potrzebuje. K..wa, małe, niewinne stworzenie, i ktoś ma je daleko w d..Jak się we wsi rozniesie, że koty przyjmujecie, to będziecie mieli problem. Gmina ma obowiązek się tym zająć, a jak nie gmina, to najbliższy TOZ.No żesz, krew się we mnie burzy na coś takiego.
    A dom macie superowy, wielki bardzo, dawaj więcej zdjęć, tą stajnie ze słupami...
    Czekam, czekam, czekam:)

    OdpowiedzUsuń
  38. ty się kocim katarem w związku z synem nie przejmuj, bo człowiek się tym nie zarazi :)
    (inna sprawa, że należy leczyć, bo takie kocie maleństwo, przy nieleczonym katarze, szybko ślepnie i w końcu umiera)
    jak koty są rude, to pół biedy - mnóstwo ludzi takich szuka i wystarczy wystawić na allegro za 1 zł, a za chwilę chętni się znajdą.
    faktycznie, w Niemczech z problemem sobie poradzono, ale to z kolei rodzi inne patologie (przerobiłam to, jak chciałam kota przygarnąć)

    OdpowiedzUsuń
  39. U nas wyszło jak zawsze...czyli człowiek sponiewierany:(
    Panowie od pcheł przyjechali jak spaliśmy, skutkiem czego mały był niewyspany i niezadowolony... Chcieli psikać zanim wyniosłam Kubusia!!! Sorry, ale Kubuś najmniej zawinił w kwestii iskania z siebie pasożytów:) I też ucierpieć nie może, bo jak się okazuje, to jedyne spolegliwe i dziwne dosyć stworzenie...
    Wracając - rankiem z pościelami wyniesionymi na zewnątrz, trzepaliśmy się z zimna, zanim podłogi nie obeschną. Dużo wylali... nie wytrzymaliśmy i ze stwierdzeniem:"najwyżej padniemy jak te pchły" wtryniliśmy się do domu. Nikomu nie życzę - dusi jak diabli! Mąż dowiedziawszy się ile Panowie zainkasowali jęknął : "jak ja lubię Twoje koty"...
    Mogę dodać : ja je też:)
    Anonimowy - dziękuję za uspokojenie w sprawie kataru... uff wielkie...
    a jaka inna patologia ?
    Maszko moja - damy radę, jedynie wkurza to wszystko, one nic nie winne a widzę, że jedno ma trzecią powiekę do wycięcia, ech...
    Oj, dla Ciebie chyba post słupowo-stajenny zrobię:)
    I fajnie, że bidę wyleczyłaś, ja jedynie nie daję rady z Kubą... jak go wyleczyć z drapania ?
    Dezelku - haha, thanks, ale chyba nie...
    Qrko- to się nazywa nietomny od zdziwienia:) Jak lata temu mi się kocur okocił też były fajerwerki:))
    Poważnie, bardzo proszę...
    nie róbcie krzywdy bezmyślnością...
    kotki są słodkie ale w przeciągu 6 m-cy od odddzielenia się od matki ( matka decyduje) są gotowe do samodzielnego życia w tym rozmnażania się . Każdy kot powinien być wykastrowany a kotka poddana zabiegowi sterylizacji. Nie wiem po co to piszę, mam do czynienia z ludźmi na poziomie...

    OdpowiedzUsuń
  40. z tą patologią to dłuższa historia, nie da się w jednym zdaniu. otóż.
    w listopadzie postanowiłam przygarnąć kota. już po tygodniu poszukiwań zrozumiałam, że przygarnąć się nie da, że trzeba kupić. Chodziło oczywiście o kota zupełnie nierasowego, z takich, jakie Tobie pod płot podrzucają. W końcu udało nam się skontaktować z ludźmi, którzy sprzedawali. Za jedyne 50 euro od 'sztuki'.
    Pojechaliśmy do nich do mieszkania, a tam... melina, nie mieszkanie. Smród (koszmarny!), bród i ubóstwo. STADA kotów i kilka psów. Koty oczywiście obłędnie zapchlone, oczy zaropiałe, futerka brudne.
    Otóż widać było po 3 minutach, że ludzie ci wpadli na doskonały pomysł zarabiania pieniędzy przy minimalnym wkładzie pracy i koszcie pozyskania - koty były w tak złym stanie, iż domyślam się, że czego ci ludzie nie zdołali 'opylić', to im wkrótce umierało i robiło miejsce na nowe mioty.
    Ot, taki mały dochodzik do zasiłku (w Niemczech zasiłek Harzt IV można pobierać latami, jak do tego dojdzie kilka stówek miesięcznie za koty - a tam się rozmnażał chyba każdy z każdym i bez przerwy, widać było po wieku kociaków - to im niezła sumka na wódeczkę wychodzi).
    Podsumowując - kota kupiliśmy, kolejne kilka miesięcy lataliśmy a to na wieloetapowe odpchlanie (że o dezynsekcji mieszkania nie wspomnę), a to na leczenie (kot miał, a jakże, koci katar), a to jeszcze co innego. Kot był też tak osłabiony, że przez pierwsze 5 tygodni prawie wyłącznie spał. Aha - i śmierdział na początku tak niesamowicie, że miałam odruch wymiotny stojąc już metr od niego - wcześniej nie sądziłam, że kot może tak śmierdzieć, że przecież sam się myje. Otóż nie - w syfie, w jakim dorastał, nie był w stanie utrzymać nawet elementarnej higieny.

    Tak więc z podrzucaniem pod płot, czy bezdomnymi kotami problemu tu nie ma, za to takie właśnie nielegalne interesiki nie są bynajmniej rzadką sprawą.

    M.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ulala! Nieźle... kolejny przykład na to, że Polak potrafi:(
    Pozdrawiam Cię M.

    OdpowiedzUsuń
  42. Przejżałam bloga i jestem pod wielkim wrażeniem.Wspaniale widzieć jak marzenia się spełniają.Pozdrawiam gorąco.Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  43. Przejrzałam oczywiście ale trąba ze mnie :)

    OdpowiedzUsuń