środa, 18 sierpnia 2010

Straszny Dwór cz.II - zdjęcia z albumu...

...dosłownie z albumu,  nie mam skanera, sfotografowałam fotografie:)
Absolutnie nikogo nie namawiam, żeby męczył wzrok i oglądał, co to to nie...  ja jak zwykle egoistycznie - dla siebie... szczególnie, że mi królik Kubusiem nazwany dziwnie przejawia chęci gryzienia nie tylko zielska... a jak dorwie zdjęcia?
............
Dom jak dom, wieś jak wieś, przecież nawet my ludzie ponoć niczym się nie różnimy i jesteśmy jak trybiki w ogromnym zegarze tego świata... Osiwiałabym do końca myśląc czy to prawda, ale wiem jedno - mało jest ludzi, którzy nie przestawiają zegarka z czasu zimowego na letni:) Czyli jednak dużo nas łączy:))
Czy zmierzam do czegoś konkretnego?
Jak zawsze naiwnie wydaje mi się, że tak...
Dom nowy, dom "uratowany" od potraktowania go  dźwigiem z  dyndającą na linie kulą, dom za miliard, dom podarowany od cioci, co to za różnica?
Dom, to nie budynek, mieszkanie to nie klatka! Dom to my ...  
Naszego domu nikt nie chciał. Stał wiele lat przyjmując pod swój  dziurawy dach jedynie bezdomne koty i ptaki, które  nieobecność człowieka w tym miejscu przyjęły za dobrą monetę. Nie ulitowałam się nad tym domem, nie pokochałam go nawet  od pierwszego wejrzenia...  podobała mi się stajnia z łukowymi sklepieniami na granitowych kolumnach i fakt, że jest to wieś - o cenie nie wspomnę, ale spodobała mi się najbardziej :)
Nikt nie zmuszał mnie do życia bez wody, łazienki, ogrzewania, okien, w zgniłej ruderze. Miałam w końcu miejskie salony do których zresztą mieliśmy pod koniec lata wrócić, ale uparcie ten moment przeciągałam, i tak przeciągam 6 lat...  Załapałam bakcyla i choć pozytywnego, bo traktowałam i traktuję to jako zabawę, to jednak  zmęczenie materiału dopada każdego. Są momenty, że chce się płakać, są momenty goryczy , frustracji, otępienia i zwątpienia... czasami  błache decyzje wydają się nie do podjęcia...
Dlaczego?
Dlatego, że to się nazywa : gruntowny remont, niestety osoba bez wyobraźni, wyczucia i cierpliwości nie poradzi sobie na tym bagiennym gruncie. Zawsze trzeba mieć punt zaczepienia - hak, który wyciągnie cię w razie napadu myśli z bagna rodem...
...........
Po lewej jak weszliśmy, a po prawej po tygodniu. Pomalowałam, wymyłam i "letnisko" ready:











Meble, nie tylko tarasowe zbite przeze mnie z euro-palet,  zasłony z prześcieradeł, zakrywanie  spadających sufitów foliami i matami, życie na piasku zamiast podłogi - kto się tym przejmował? 
Ile ton 140-letniego kurzu nawdychały nasze nosy? Ile metrom grzyba powiedzieliśmy " do widzenia"? Ile sufitów, tynków, zgniłych belek i przepalonych "kabli" przeszło przez nasze ręce? Ile dziur trzeba zrobić, żeby mieć prąd, wodę i kanalizację? Ile już poszło worków kasy? A ile jeszcze pójdzie?
A jakie to ma znaczenie?
Równie dobrze mogłabym zbierać na jacht... kolekcjonować drogie monety, albo pić gatunkową whisky:)  Tylko ja chcę akurat robić to... inni niech robią co chcą... 
Przecież ja wiem, że kiedyś będzie pięknie:) I normalnie. 
No i będzie!


34 komentarze:

  1. Lambi jesteś niesamowita :))) pięknie napisałaś o tym swoim DOMU... a zdjęcia fantastycznie ilustrują Twoje zaangażowanie.

    Ściskam mocno :))

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze! Lambi, podziwiam Cię bo faktycznie trzeba być ulepionym z innej gliny aby z podniesioną głową zabrać się za remont takiej chaty i w dodatku tam mieszkać! szok! na końcu brakuje mi jeszcze jednego zdjęcia przedstawiającego to samo ujęcie co zdjęcie pierwsze ale stanu obecnego :) to dopiero byłby szok!
    Pozdrawiam i wielu takich haków życzę co byś w razie czego miała się czego chycić ;)
    ika

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisałaś. Tak kocha się prawdziwy dom.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Lambi nie poddawaj się nigdy, to co sworzyliście jest wspaniałe... z wielu względów. Z budynku, którego nikt nie chciał powsatje DOM z krwi i kości, tętniący życiem i patrząc na efekty waszej pracy - godny tych wszystkich poświęceń.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu! Też bym się w tej ruderce zakochała bez pamięci. Pytanie tylko, czy wystarczyłoby mi odwagi, aby podjąć decyzję o zamieszkaniu tam. Podziwiam Cię Kochana! Kawał serca i potu włożyliście we własny DOM!
    Ciepełko ślę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzę o kupnie takiego domu do remontu. Też tak chcę! Jak przechodzę obok takich zrujnowanych budynków, mam ochotę od razu go kupić.

    A Tobie powiem, że już jest PIĘKNIE! I jak widzę czego dokonałaś, to tym bardziej zapala się we mnie chęć kupienia starego domu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądam i czytam z zapartym tchem...
    I oczom własnym nie wierzę...
    Jak bardzo chciałabym mieć tyle odwagi co Ty by stworzyć swój własny, piękny i niepowtarzalny dom z duszą!!!
    Jesteś wielka trzymam kciuki za wytrwałość i upór w dążeniu do wyznaczonych celów :o)
    Oby tak dalej...
    Pozdrawiam Cię serdecznie kobietko z prawdziwymi i wyjątkowymi marzeniami

    OdpowiedzUsuń
  8. Ty Gigancie! Jesteś niesamowita! Przez Ciebie i Jagodę mam ochotę na ruderę :))) A poważnie- nie wiem czy miałabym na tyle siły,ale przez takie osoby jak Ty przepełnia mnie wiara,ze wszystko jest mozliwe.
    Ściski

    OdpowiedzUsuń
  9. Wykonaliście ogromny nakład pracy...podziwiam za odwagę i siłę, niewielu jest ludzi, którzy odważyliby się na takie kroki.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie, jesteś niesamowita!!!
    Podziwiam i mocno trzymam kciuki:-)
    Pozdrowienia i dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś niesamowitego!
    Włożyłaś i nadal dokładasz ogromne pokłady miłości w swój dom.Bo takie remonty,takie wyzwania nie tylko potrzebują energii i zapału,ale i miłości,bezgranicznej.

    Pozdrawiam cieplutko.

    p.s.18 września organizuję spotkanie blogerek we Wrocławiu,reflektujesz?

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie by odstraszyl ten dom, wygladal na taki co potrzebuje prawie 100% odnowienia..po prostu ruina...a Wy sie nie baliscie. Na dodatek po tygodoniu wygladal o niebo lepiej. Podziwiam i chyle czola, bo naprawde trzeba bylo ogromnej determinacji.
    Pozdrawiam i sciskam serdecznie
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam Cię bardzo.Ja dopiero dwa lata remontuję a już mam dosyć.A Ty sześć i z takim optymizmem podchodzisz do tego . I z radością.
    Pięknie napisałaś.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. o rety!!!Ależ Ty kochasz ten dom...tyle serca i energii mu oddałaś, dla siebie dla rodziny!!!Zazdroszczę i szczerze podziwiam!!!życzę wytrwałości i mocy nowych pomysłów!!!Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś wspanialego,że takie kobiety istnieją.Ten DOM napewno też odpŁaci Ci miŁością.Już teraz widać,że się cieszy bo zamieszkują wspaniali ludzie i zwierzaki a ten królik śliczny i piesek i kotek poprostu fantastyczni.
    kiedyś przeczytalam takie stwierdzenie:"Nie miejsce czyni czŁowieka,ale czŁowiek czyni miejsce"
    Widzę,że to prawda.
    Pozdrawiam i życzę niepoddawania się.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hoho, ja chyle czola przed Toba, nie wiedzialam ze w takim stanie kupiliscie swoj domek.
    Zrobiliscie kawal dobrej roboty, jaka teraz radosc.
    Lambi jestes wielka.
    Sciskam

    OdpowiedzUsuń
  17. Szacun !!! Kochana,nie tylko będzie, ale już jest pięknie !!W chwilach zwątpienia i bezradności po prostu na chwilę wszystko sobie odpuść. Naprawdę jesteś WIELKA :)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę duuuużżżżoooo siły. Dasz radę, wiem to ......
    ewa z sosnowego lasu

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesteś tak zaangażowana w swój dom,że miłość do niego bije z każdego Twojego słowa.Najpierw trzeba mieć odrobinę sympatii a miłość, ta prawdziwa odbija się potem w każdej fałdce zasłon, każdej podłogowej desce i w każdym załamku muru.U Ciebie to widać szczególnie.Jesteś WIELKA.Podziwiam i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. hihi, kiedy zbierałam szczękę moją z podłogi czytając kolejne relacje z Waszego "strasznego dworu" Ty rzucałaś okiem na mój pachwork ;))
    Gdzieś tam chyba się musnęłyśmy.
    ...ale ja wracam do Twojego domu. Naprawdę czytałam z zapartym tchem... i wiesz co? Powiem tylko tyle : uwielbiam ludzi z pasją. Takich, co nie patrząc na nic i nikogo... robią swoje. Spełniają swoje marzenia.
    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie napisałaś, urzekłaś mnie tą historią, cudnym domem, klimatem.... chcę tu częściej zaglądać i podziwiać.... Sama marzę o czymś takim, nawet szukam... boję się... ale widzę że jest więcej takich ludzi jak Ty ...z duszą. To dodaje otuchy, a Ty dzielna kobieto nie poddawaj się i pokazuj światu to co najpiękniejsze i to co zwykłe. Pozdrawiam i pozsdiwiam

    OdpowiedzUsuń
  21. To dopiero jest przygoda życia! Mieć taki dom - to jest coś. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  22. To naprawdę niesamowite! Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo inspiracji. Zresztą, w tak magicznym miejscu pewnie jej nie zabraknie;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Dorotko jestem pod wielkim wrażeniem tego co zrobiliście z takiej ruderki. Podziwiam i chyle czoła. Mi marzy się stary młyn, ale mój Mąż nie ma takich wizji jak ja. Szkoda . Ale kiedys bede miala taki dom, na który pojdziemy na kompromis chociaz jakis mały. I będzie on NASZ

    pozdrawiam Cię cieplutko z Podlasia

    OdpowiedzUsuń
  24. Urzekła mnie twoja historia^^
    ABIGAIL

    OdpowiedzUsuń
  25. To naprawdę niesamowite!! Dom był naprawdę w kiepskim stanie
    Pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo Wam dziękuję za tyle wspaniałych słów:) Od razu muszę się ich czepić;) Nigdy o sobie bym nie pomyślała a tym bardziej nie powiedziała "wielka", raczej uparta i to w taki dosyć głupi sposób - bez patrzenia na konsekwencje... Z odwagą chyba jest podobnie, bardziej przypomina to kozakowanie - a z tym jak wiadomo też bywa różnie:)

    Tyle ode mnie...wciąż nie mogę uwierzyć ile przeczytałam tutaj słów, które uskrzydlają i dodają siły - Waszych słów...bardzo dziękuję!
    Życzę Wam wszystkim udanego i słonecznego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  27. tak kochać prawdziwie mozna tylko w bajkach, a jednak... :) podziwiam i czytam, czytam i podziwiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Takie porównawcze zdjęcia najbardziej przemawiają do wyobraźni. Ile włożyliście w ten dom serca, bo dom to Wy, jak mówisz:)Podziwiam! Super pamiątka taki album. Pozdrowienia ślę.

    OdpowiedzUsuń
  29. To zdjęcie z dzieciakiem w basenie pośrodku ruin jest cudne! Ale super, że będzie miał takie wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj jak ja Cię dobrze rozumiem:)))Zazdroszczę tych zdjęć z remontu- ja głupia prawie nic nie mam, bo mówiłam,że takich paskudnych rzeczy nie będę fotografować...a teraz żal:(
    buziaki posyłam

    OdpowiedzUsuń
  31. Podziwiam Ciebie i odrobinę Tobie zazdroszczę, zrobiłaś/robisz coś o czym ja marzę od dawna. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziekuję:)
    Elizko, ja miałam to samo hehe, ale mi chłop albo kabelki jak idą kazał pstrykać, albo inne nie_naturalne dla estety dziwolągi:) Przez to, coś nie coś z kapelusza da się wyciągnać :)
    Maka, Emilistar, Nela, Sara - dziękuję :)
    Pozdrawiam Was i ściskam mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  33. O rany! Fantastyczne! Uwielbiam takie domy. Ich atmosferę i to nieuchwytne " coś". W nowych domach tego nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  34. Masz niesamowity dar opowaidania!
    Czytam Twoje wpisy z zapartym tchem!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń