poniedziałek, 8 listopada 2010

3P, czyli praca, problemy i przyjemności...



Jestem dzisiaj bardzo przygnębiona...człapię po domu jakby z kamieniem uwieszonym u szyi a problemy staram się utopić w pracy moich rąk. Pisałam już wcześniej, jak męczy mnie to pudło, które miało nie tylko grzać ale też wyglądać - czyli kominek. Obudowa stoi lat 5 ale nic ponadto. Jakiś czas temu miałam zrobić projekt i wysłać stolarzowi, jak wiadomo czas nie chce być jak gumka w majtach i rozciągać się według mojego życzenia, to i projekt sobie był nadal w planach...do dzisiaj...kiedy znowu przez przypadek wydały się kłamstwa mojego dziecka...
Lepiej ręce zająć rysunkiem, niż walnąć pięścią między oczy, a na to miałam ochotę... Tyle rozmów, tyle obietnic i nic... powracamy do nieufności, śledzenia i bawienia się w szpiega, kolejna paczka fajek schowana w rękaw swetra daje mi w ręce instrument rodzica inwigilatora, prokuratora i sędziego w jednym.
Tak cholernie przykro, że człowiek jako rodzic nie dał rady...Poległ, bo? No właśnie, dlaczego?
Milion myśli, dwie czarne kredki i portal kominkowy rozrysowany w skali 1:1
Chociaż Pan stolarz prosił zaledwie na kartce...








Przeczytałam już milion rad, rozmawiałam z wieloma rodzicami i fachowcami i nie mogę zrozumieć jednego zdania: "To taki głupi wiek". To usprawiedliwia moją córkę przed kłamaniem, oszukiwaniem, kradzieżą? Nie umiem do niej dotrzeć, obiecuje mi i dalej kłamie. Mimo tego, że umiem zwietrzyć każdy podstęp zdarza się, że usypia moją matczyną czujność i bezczelnie to wykorzystuje. Zaczynam patrzeć na nią jak na wroga... okropna bezsilność, bezsilność spowodowana wydojeniem uczuć i wyczerpaniem kredytu zaufania...
Uciekam w pracę ale nie w zapomnienie i czuję, że daję się deptać w imię czegoś czego ona mam nadzieje kiedyś się nauczy...kochania...dawania...nie brania i odwracania się nastoletnim zadkiem jak to ma miejsce dziś i teraz...

Miałam pokazać wszystko już na gotowo, ale kto wie czy doczekam, to może małe coś nie zaszkodzi? ;)
Moja mania drzwi w skali mini...z kolejnych, stareńkich do kolekcji zrobiłam świecznik. Wystarczyło przykręcić zardzewiały "dinks" i gotowe. Jeszcze wtarłam trochę turkusowej farby, na zdjęciu średnio widać, szkoda. Drzwio-świecznik już w docelowej wnęce za kominkiem, ale wnęki jeszcze też nie wykończyłam, szlifowanie muszę odłożyć aż zdrowy Lulu pojedzie do babci. Jest malutki, alergiczny a te pyły zdrowego konia potrafią powalić.







Kilka z Was zauważyło wieszak. Przyznam się, że tak "o" oparty na konsolce stał i nawet nie zwróciłam na to uwagi robiąc zdjęcia:) Teraz pokazuję go z bliska z premedytacją: jak zawiśnie w docelowym miejscu to tak go płaszczami oblepią, że nic go widać nie będzie!







Mimo tego, że staram się pilnować i jak mantrę nucę: "Kończysz teraz sień" - to i tak gdzie mnie nie zawieje muszę coś przywlec. Tym razem padło na pojemniki, bo im uszczelki "zasysały" hehe...Mały wiecznie coś zacznie a nie dokończy i mam dylemat czy wywalić te drętwe biszkopty czy nie? Teraz wrzucam do słoja, choć jak wiadomo nasze wytłumaczenia, że coś jest niezbędnie potrzebne bywa mocno naciągane:)
Ale bywają też "ale"! Przy okazji wizyty w budowlanym wyciągam poduchę z kosza i wołam za idącym przodem osobistym przystojniakiem: " Ej, wrażliwy! Nie chcesz? Zima idzie, będzie Ci wygodniej przed telewizorkiem!". Wrażliwy nawet sekundy się nie namyślał.

Stara jestem i wiem, że od problemów nie da się uciec, ani w pracę ani w przyjemności...Wiem, bo próbowałam. Rzeczywistość potrafi dopaść Cię nawet we śnie. Tylko co jak człowiek nie chce uciekać a nie umie się uporać?









35 komentarzy:

  1. 3P -kryptonim naszych dni.
    Kto powiedział, że będzie lekko, kiedy tuliłyśmy różowiutkie, maciupinko w swych (gotowych góry dla niego przenosić) ramionach. ...ale to za wcześnie na wydawanie cenzurki z bijącą po oczach "klęską" ...
    Nie dalej jak wczoraj, kiedy starszaki (26 lat i 24) zjechały mi się do domu, krzątając się w kuchni obserwowałam ich z rozczulającym uśmiechem i świadomością, że wyjątkowo cudowne dzieci mam! :)) ...a przecież dobrze pamiętam podobne chwile zwątpienia i doszukiwania się błedów u siebie, pewności, że juz się chyba z nimi nie dogadam.
    Kochana, wygląda na to, że coś jest w tym "głupim wieku". I trzeba z ufnością ten okres przeczekać nie rezygnując z wychowywania i miłości. I zapewniam Cię, że Ona juz teraz uczy się kochania i dawania. Uczy się od Ciebie. Przekonasz się za kilka lat, kiedy otrzepie się z tego "głupiego wieku"
    Ale złość swoją i bezsilność pięknie spożytkowałaś. Ten projekt portalu w skali 1:1 zr0bił na mnie wrażenie i sprowokował delikatny wytrzeszcz oczu ;) a drzwiczkowy świecznik na chwilę wstrzymał oddech. Ja tam dobrze widzę turkusy i mnie zachwycają.
    ...i juz nie napiszę, że wieszak okrutnie mi się podoba, bo jeszcze co niektórzy gotowi podciągnąć mój wpis pod nadmierne słodzenie pani z towarzystwa wzajemnej adoracji ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłam na Twojego bloga przez przypadek i znalazłam tu wiele inspiracji, ale przy dzisiejszym poście coś mnie tknęło. Chciałam napisać prywatną wiadomość, ale nie znalazłam takiej opcji.

    Przykro mi się zrobiło bardzo, gdy napisałaś, że nie sprawdzasz się jako rodzić. Pomyślałam, zę pewnie wiele razy moi rodzice też tak myśleli. Ja byłam takim paskudnym nastolatkiem, nie tak dawno temu, z dragami, libacjami, i w końcu spektakularną wyprowadzką z domu. I choć życiowa droga mi się wyprostowała, dziś jestem po studiach, "nomalna", nie byłabym w stanie powiedzieć rodzicom, co robili źle. Bo pewnie nie mogli zrobić nic innego. Bo byli idealnymi rodzicami a w najcięższych chwilach mimo wszystko byli dla mnie. Nie jako podeptane ofiary mojej nastoletniej podłości, ale jako godne, wyrozumiałe, dojrzałe istoty. Myślę, że dzięki temu wszystko potoczyło się tak dobrze. Pewne rzeczy chyba muszą się wydarzyć. Bardzo szczerze życzę Ci spokoju ducha.

    Mam nadzieję, że nie taki bardzo osobisty komentarz od nieznajomej cię nie obraził. Netykieta jest skomplikowaną sprawą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem krótko, dzieci z tego wyrastają:-)
    A wiem, bo takie same myśli kłębiły się dawno temu po mojej głowie.Do góry głowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiń siebie-nastolatki zazwyczaj rujnują wszystko wokół, na kłamstwa czasami pomaga spisanie oświadczeń typu ja....oświadczam,że ( i tu wpisuje coś co ew nie jest prawdą- u mnie podziałało- to co jako lekkie kłamstwo przechodziło przez usta w formie pisanej-nie przeszło i zamiast pisać kłamstwa zawodnik "się wysypał"a niespełnione obietnice tez lepiej mieć na piśmie.
    Rzeczy, które tworzysz są naprawdę piękne:)(nastolatka tez wkrótce do nich dołączy)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lambi dopadająca we śnie rzeczywistość objawia się pobudką z bólem żołądka i szczękościskiem. Znam to doskonale,ciągle mam takie myśli i takie pobudki. Kiedyś znajoma psycholożka stwierdziła,że osobniki w przedziale wiekowym 13-19 powinno się izolować dla ich własnego dobra. Szokujaca wypowiedź oburzyła mnie mocno. Potem przekonałam się ile w tym prawdy. Zaglądnij tu - http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/nauka/za-dojrzewanie-odpowiada-mozg--nie-hormony,58301,1 Pozostaje tylko być blisko i trzymac rękę na pulsie. I wsio ryba jak to nazwiemy,szpiegowaniem czy troską,wiadomo o co chodzi.
    Podobnie jak Penelopa widzę turkusy. Projekt mnie powalił,a wieszak zachwycił :)
    Trzymaj się pionu i nie puszczaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ... było tak pieknie, mały różowy bobas z bezgraniczną ufnością wpatrujący sie w mamę ale zgodnie z naszymi oczekiwaniami bobas urósł ... pozostało tylko niemrawe raczkowanie ... tym razem w poszukiwaniu swojego ja ... swojego sposobu na dorosłość z całą mozliwą do spotkania na tej drodze masą wpadek ... i nie da się inaczej ona musi przez to przejść a ty musisz to wytrwać ... i nie możesz zrezygnować z miłości ... zapaść się w zwątpnienie bo choć trudno w to uwierzyć to "ty teraz" to "jej siła kiedyś" ... gdy już minie fala szpanu i buntu trzeba będzie coś wyciągnąc z podświadomości ... i to będzie to wszystko co wydaje się teraz puszczane na wiatr ... dlatego pozbieraj matczyną się z podłogi ... podnieś do góry czoło i z miłością acz konsekwetnie walcz o córkę ... ktoś by powiedział wiśta wio łatwo powiedzieć ale trzeba :)

    ... kominek i to co na nim stworzyłaś spowodował że ja muszę co nieco z podłogi pozbierać mianowicie opadłą tam z wrażenia szczękę ... bo wieszak przyczaiłam już wcześniej i usiłowałam z drugiego planu wylampić szczegóły ... dzięki za ulgę dla oczu tymi pełnymi detali zdjęciami ... a świecznik to już mną zawładnął w pełni ... kocham stare drzwi te małe i te duże a te z refleksami turkusu na tle starego zacnego rzemiosła to już szczyt marzeń ...

    ... powodzenia i wiary ... to ty ja urodziłaś i gdzieś pod nastoletnim buntem w niej jesteś :) ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Projekt zwala z nóg ..........cudowny.....zresztą wszytko co robisz jest na miarę Oskara :))))))))

    a nastolatka, trudny wiek, pyskówki.........skąd ja to znam , małe kłamstewka, niedomówienia, tajemnice.........to chyba normalne-----chociaż nie cierpię gdy ktoś tymi słowami tłumaczy zachowanie mojej córki ( moja mama oczywiście), jest piękną dziewczyna, dobrze się uczy, plany na przyszłość cholernie ambitne.......i co z tego jak przyciąga do siebie chłopaków typu---element najgorszego sortu ????? , pijących, palących, kiblujących po dwa lata w tej samej klasie, wulgarnych i wyglądających jak łysole bezkarkowe..........tłumacze , wjeżdżam na ambicję......nic ......tacy ja fascynują......a łazi za nią cudowny chłopak, mądry, zdolny , we głowie poukładane........a ona ze nudny .....!!!!!
    I tłumacz jej . Szczęście że mieszkamy za miastem i nie ma żadnego połączenia autobusowego, więc po szkole prosto wiezie się ją do domu i nigdzie się nie włóczy.......na łikendzie jeździ do koleżanek........ale czy ja o wszystkim wiem ????? Czasami jestem wredna , przeglądam komórkę, czytam esmsy......inaczej się nie da.......one same się nie ochronią trzeba byc czujnym ?????

    Damy radę !!! Pozdrawiam Patti

    OdpowiedzUsuń
  8. Lambi, jedyne co moge podpowiedziec to przede wszystkim dotrzymuj slowa. Tzn jezeli powiesz : ban na wychodzenie z domu przez 7 dni, to trzymaj sie tego chocby serce ci sie pokrajalo na kawalki. Mielismy tak problem z moja siostra - wiesz co powiedziala jak juz z tego wszystkiego wyrosla? Rodzice nie byli knosekwentni w swoich karach, wiec nie traktowala ich powaznie! Przyznala takze ze jak ojciec nie zezwolil, to matka po cichu pozwolia i odwrotnie. Wiec trzymaj sie swoich postanowien, i czekaj bo to w koncu minie.
    Kominek bedzie super, kiedy zamierzacie go wykonczyc?

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam jeszcze małe dzieci,nie mam takich problemów jak Ty ale też się boję....Czy dam radę?
    Projekt powalający a wieszaczka troszke szkoda na obłożenie kurtkami...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezwykła zapowiedz kominka!

    A co do nieletniej podpalaczki ;)
    Lambi, rodzicem jestem z kilkuletnim stażem, więc wszelkie rady z mojej strony, raczej nienamiejscu będą.
    Pamiętam pomysły jaki przychodziły mi do głowy kiedy miałam naście lat, ale jeszcze bardziej pamiętam słowa moich rodziców... które wtedy traktowalam jak przysłowiowy przeciąg, a kiedy ,,głupi wiek,, minął, zaczęły do mnie docierać... Najważniejsze chyba to nie zniżać się do poziomu dziecka i nie wymślać mu bzdurnych kar, oko za oko, ząb za ząb bo niepotrzebnie iskry lecą...
    Potraktuj to co córce wkładasz do głowy, jak papierek lakmusowy, musi się sprawdzić w otoczeniu.
    Będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  11. hmm, z moimi panami jeszcze wszystko przede mną, aczkolwiek 10latek już próbuje wdawać się w pyskówki, ale na razie nie kłamie - od razu widać, że coś ma na sumieniu ;)
    Monique dobrze radzi - konsekwencja i wspólne stanowisko z osobistym przystojniakiem :)

    świecznik miodzio i też turkusy widzę, wieszak fajny, projekt obudowy kominkowej na kominku mnie powalił, a poduchę też ostatnio taką samą kupiliśmy z małżem i chyba muszę drugą dokupić, bo się o nią bijemy ;)

    pozdrawiam i głowa do góry

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytając to co opisujesz aż się boję,bo mnie może czekać to samo...ja nie byłam łatwą córką,ale pomimo wszystko,rodzice ufali mi,pomimo,że nie raz ich zawiodłam,dawali mi szansę.I myślę,ba ja to wiem,że z czasem taka faza mija i wychodzi z nas normalny człowiek,który dzięki miłości rodziców może kimś w życiu być.
    Czy ja jestem kimś,ciężko powiedzieć,ja czerpię radość z bycia matką i kurą domową,czerpię radość z prowadzenia bloga,dekorowania z szycia.
    Kto wie,może Twoja córka za kilka lat będzie czerpać z radość z bycia lekarzem czy prawnikiem?A może odda się z poświęcenie pracy z chorymi dziećmi...?

    Życzę Ci kochana wytrwałości i miłości.Mam nadzieję,że kiedyś napiszesz post,o tym,że udało się wytrwać i przeczekać ten wstrętny okres buntu.

    Szkic kominka powalający,podobnie jak świecznik ze starych drzwiczek...gdzie Ty znajdujesz takie rzeczy ja się pytam???No i ten wieszakkkkkkkkkkk,ech spać przez niego nie mogę!!!

    Buziaków ogrom wysyłam dzielna kobieto :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pocieszę cie, z głupoty sie wyrasta - popatrz na mnie;]
    Każdy musi to przejść, dużo siły życzę!
    A projekt oszałamiający!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć. Zjadło mi komentarz pod poprzednim postem i teraz dopiero zauważyłam. Drzwi piękne.
    A teraz napiszę, że ja byłam nastolatką koszmarem, balangi, fajki, i cała reszta,tak na prawdę dojrzałam niedawno i myślę, że nawet fajna babka ze mnie wyrosła.A moi Rodzice? Cóż, są dobrymi ludźmi, i tego mnie nauczyli, choć nauka szła opornie.Jednak chciała bym, żeby Roch był takim nastolatkiem, jakim był mój mąż, a nie bardzo zagubionym, agresywnym, nieszczęśliwym i momentami złym stworzeniem jakim byłam ja.I dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, jak bardzo i często bywałam wtedy nieszczęśliwa, czego nie było po mnie widać, co nawet sama przed sobą starałam się ukryć, bo " bycie nieszczęśliwym to przecież jakaś porażka, przegrana", wg. nastoletniej mnie. Nie radziłam sobie z tym. A teraz wiem, że bywa się nieszczęśliwym, czy to przez własną bezmyślność, czy przez zwykłego pecha, i albo nieszczęście nas, albo my nieszczęście, wybór należy do nas.
    Powodzenie i sił!

    OdpowiedzUsuń
  15. Taaaak, nastoletni wiek to trudny czas tak samo dla rodzicieli jak i dla samych młodocianych osóbek ... wiem coś na ten temat, bo taką osobistą nastolatkę posiadam ;) Ostatnio coś z koleżankami i kolegami z klasy jest nie halo ... próbujemy dociec, zrozummieć i jak na razie z każdej strony odbijamy się jak od ściany ... uciec się nie da, chociaż niejednokrotnie byśmy chcieli, ale trzeba być wytrwałym i wierzyć, że kiedyś nadejdą efekty naszych starań ... co nam pozostaje to jedynie wierzyć i trwać w swoich próbach wyprowadzenia naszych pociech na ludzi przez duże L :) Życzę Ci wytrwałości ... przede wszystkim. A kominek zapowiada się cudnie ... oby tylko stolarz się spisał ... pięknie to rozrysowałaś ... Ściskam i kciuki trzymam ... za wszystko, aby się uddało :)

    OdpowiedzUsuń
  16. My tez dawalismy w kosc,wystarczy przypomniec sobie wlasna mlodosc,kazdy z nas popelnial bledy i nie bylo to wymierzone przeciwko rodzicom,po prostu byl ciag,ktorego nikt nie byl w stanie powstrzymac.Nie mysli sie o nikim,tylko o sobie w takim wieku,na nic napomnienia,to nie dociera,dla nastolatka liczy sie tylko on sam.I to nie jest wymierzone przeciwko nam,rodzicom,to tak sie dzieje,ten wiek ma takie prawo.I to boli,ale chyba tak musi byc.W ciezkich chwilach przypomnij sobie jakis swoj numer z mlodosci,moze zachowanie corki nie bedzie tak bolalo i stanie sie bardziej zrozumiale.moherowy beret

    OdpowiedzUsuń
  17. Droga Lambi, kominek będziesz miała jak ta lala. Natomiast jeśli chodzi o dylematy pedagogiczne to obawiam się, że ja nie pomogę, bo w tej dziedzinie jestem noga! W każdej innej to tylko dwie lewe ręce, ale pedagogicznie noga i do tego jeszcze kulawa! Ale wiesz co, u mnie w ostatnim poście jest taki rozkazik malutki... może to pomoże... wpadnij i się przekonaj, bo nawet jak nie pomoże to napewno nie zaszkodzi:):):)
    Buźki Ci ślę, i nie daj się młodzieży. W końcu z tego się wyrasta (co wiemy po sobie.... niestety).

    OdpowiedzUsuń
  18. Dora, paczka fajek, weź mnie nie osłabiaj... lepsze to niż kilo marychy a wierz mi są takie dzieciaki który ten towar pod łóżkiem mają /i nie o sobie piszę!!/
    Fakt, że kłamstwo boli ale to nie koniec świata. Daj jej czas i sobie też. Nie czytaj bzdur z Netu, sama wiesz jak dzieco wychowywać, wiesz najlepiej bo to Twoje dziecko jest i wiem że sobie poradzisz... Za rok zapomnisz o tym dzisiejszym problemie. Przyjdą inne, szanuj się na te "inne".
    A o kominku marzę... niebezpiecznie marzę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałam Wam podziękować za komentarze i podzielenie się "brojeniem" własnym lub swoich "pociech" - matko, kto wymyślił ten jakże mało adekwatny zwrot?
    Dzięki, że posyłacie słowa pokrzepienia, chociaż dosyć z grubsza opisałam swoją gehennę...Najgorsze, że ta wojna podjazdowa trwa od dwóch lat i doszczętnie wykończa obie strony przeżywając trzy stany : wkur...nie, obojętność, chwile pozornej normalności i tak w kółko:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Melka, niestety marycha jest za każdym razem jak spuszczę z oka. A paczka fajek mnie dobiła, bo zarzekała się, że już z tym skończyła a nadal kradnie i pali, czyli wszystko inne domniemam też się nie zmieniło. Nawet w zamian za wagary pozwalam jeździć do Wrocka do kina i wracać o 23.00. O naiwności!

    OdpowiedzUsuń
  21. Niewiele moge napisac na temat wychowania, niestety nie ma "przepisu". Kominek bedzie swietny. bardzo mi sie podoba. Drzwi sa genialne!! Prawdziwa perelka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie co jakiś czas, dość często nawet, dopada właśnie taka wizja przyszłości: że moja słodka dwuletnia córeczka już nie za tak długo będzie pyskatą nastolatką, której kompletnie nie będę poznawać ani rozumieć... wtedy też pewnie będę się tak miotać, jak teraz Ty, zastanawiać co zrobiliśmy źle, gdzie zaniedbaliśmy etc...tylko, że z drugiej strony, jak sobie przypominam nastolectwo swoje, a zwłaszcza swoich sióstr, i widzę, co z nas wyrosło, to sobie myślę, że tak jak dziewczyny wyżej piszą, to mija....a nawet paradoksalnie widzę, że z buntowniczych nastolatek znacznie częściej wyrastają fantastyczni dorośli niż z dzieciaków zahukanych i nieśmiałych. Ja byłam tym drugim typem, choć swoje za skórą też miałam i z perspektywy czasu i wolę chyba, żeby moja córka podążyła drogą swojej cioci, która i mnie w swoim nastolectwie wiele siwych włosów przyprawiła a teraz jest fantastycznie poukładaną młodą kobietą i odpowiedzialną mamą.

    A jak te słowa nie pomagają, to proponuję jeszcze jedną metodę (stosowałam sama z powodzeniem, jak siostra szalała;P): wyobraź sobie Was za 20 lat i Twoją córkę użerającą się z Twoją nastoletnią wnuczką...taka mała mentalna zemsta;)

    OdpowiedzUsuń
  23. a i jeszcze, bo zapomniałam napisać, że kominek rozrysowany w detalach powalił mnei na kolana....podziwiam precyzję, dokładność...i w zasadzie to stolarz już nie jest potrzebny:) Pomaluj to co narysowałaś i będzie pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  24. Moja droga choć dzieci nie mam to problem z paleniem też mieli moi rodzice. Mając 14 lat już paliłam rzuciłam niedawno bo 2 lata temu. Dla mnie nie było sposobu. Rodzice nie dawali mi żadnych pieniędzy, więc pisałam wypracowania w szkole i zarabiałam na papierosy :) Ale człowiek był głupi. Pamiętaj najlepiej jest rozmawiać, zakazać nic nie możesz.
    Kominek rysuje się okazale ale u Ciebie to będzie pasowało.
    Podusia :) widzę że zachorowałaś na nią.

    Pozdrawiam
    W.

    OdpowiedzUsuń
  25. Lambinko...no wspólczuję,ale pamietam jaką straszną małolatą ja byłam....a jednak wyrosłam na człowieka!hihi...i też kurzyłam!!1az dziś się tym wprost brzydzę...a po latach najciekawiej i z szacunkiem myślę o konsekwencji mego taty,który nie mógł znieść mego nałogu-sam nie palił,więc miał swobodę mowy....nie miałam przez to kieszonkowego...bo nie miał ochoty sponsorowac moich fajek...i na nic zdaly się moje przemilne oczęta i b.dobre stopnie. a tak poza tym to juz chyba4 raz tu włażę i oglądam te mini drzwiczki....marzę o nich we śnie i na jawie!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. ooo widzimy,ze "nasza" Qrka cię "podglada" chacha...i nie dziwimy się...pięknie u ciebie.No cóż brak u nas pociech jakowych,więc i nie poradzimy co zrobić...ale najlepsze lekarstwo na wszystkie wybryki młodych to miłość,cierpliwość i konsekwencja...czego Ci bardzo życzymy....no i zapraszamy do nas na lawendowe candy!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dear Lambi, it is difficult to translate properly but I can say that I think your fireplace will look stunning. I love your coat hangers too. I hope everything is well with you.

    Jeanne
    x

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj Lambi. Od dawna podglądam Twój blog, chyba jeszcze ani razu się nie odezwałam, ale dziś, to nie kominek urzekający choć w fazie projektu, nie wieszaki, świeczniki i inne fajności na zdjęciach zmobilizowały mnie do kliknięcia w komentarz. Tylko wzmianka o córce, nastolatce, jak się domyślam. Dziewczyny dużo już napisały. ja wiem, ze to "taki wiek", że z tego się na ogół wyrasta, że my w ich wieku ... Ja to wszystko wiem i też mam nadzieję, że to minie. Ale teraz jestem w środku tego cyklonu, który nazywa się wychowywanie prawie 16-latka i jedno co mi przychodzi do głowy to - w którym momencie popełniłam błąd? Dlaczego jest taki cyniczny, skąd ta ironia wobec wszystkiego co inne, pogarda dla słabszych, biedniejszych, itp.Przecież nie tego uczyliśmy go... Nie chcę się tu rozpisywać, bo to nie miejsce. na swoim blogu tez jakoś nie mam odwagi, ale chętnie pogadam w mailach jeśli zechcesz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana, drzwi są bajeczne. Życzę Wam, abyście mogły kiedyś razem z córą przeżywać ostatnie z 3P :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kominek - na bank będziepiękny, już to widać.
    A jeśli chodzi o córkę....
    Im bardziej będziesz walczyć, tym walka będzie ostrzejsza. Ja byłam taką córką.
    Walczącą. Lambi - trzeba wrzucić na luz...oczywiście matczynym okiem pilnować, ale bez zabierania jednak wolności. Ona z tego wyjdzie, tylko daj jej szansę...Podobno najwięcej rozstań matek z córkami jest właśnie w tym okresie nastolatkowym - po wojnach w tym czasie, trudno sir im pózniej dogadać. Z całego serca trzymam za Was kciuki. Żeby szybko poszło w cholerę całe zło i głupizna z młodej głowy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Lambi, odkryłam Twój blog na nowo. Nie wiem dlaczego mimo obserwowania, blogger nie podrzucał mi nowych wpisów(?), więc mi dużo uciekło w międzyczasie - ostatnie co widziałam to Twój kredens. Teraz już na to nie pozwolę - dodałam sobie bloga w szpalcie bocznej.
    Jestem pod OGROMNYM wrażeniem projektu kominka i późniejszej realizacji - zaraz pójdę jeszcze raz podziwiać. Też stoję przed takim zadaniem - mąż dał mi wolną rękę, mam wymyślić obudowę i też marzy mi się portalowa, ale do tematu podchodzę jak do jeża. Koniecznie muszę męża zaciągnąć do komputera wieczorem w celu prezentacji...oooo tak chcę ;-).
    Nastolatki - przerażająca wizja, nie wiem czy dam radę, mój na razie mała słodka przylepa, ale co z niego wyrośnie - czas pokaże.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  32. A... i jeszcze pytanie, czy gdybym miała pytania "techniczne" co do obudowy, mogę pozawracać Ci ewentualnie głowę?

    OdpowiedzUsuń
  33. Oczywiście Bestyjeczko, że możesz, jakby co mogę dać Ci namiar na stolarza, on takie rzeczy robi na wymiar i nie zdziera jak inni:) Wysyła to w elementach, ale wszystko jest tak precyzyjne i oznaczone, że chyba łatwiej to złożyć do kupy, niż klocki Lego:)
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  34. O super, dziekuję Lambi. Poproszę o te namiary na stolarza na bestiartiusz(at)gmail.com
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  35. Już wysłałam do Ciebie maila:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń